"Twórczość tego artysty jest w swej istocie zjawiskiem oryginalnym i samoistnym. Wyrasta - jak każde wybitne dzieło - z głęboko osobistych, intymnych i nigdy definiowalnych do końca głębi.
Wszelkie odczytania (i przypisania) bazujące na zewnętrznych wobec nich punktach odniesienia, typu: socjologia, historia, współczesne tendencje w sztuce itd. - muszą siłą rzeczy zubażać i deformować to co jest tu najcenniejsze i najbardziej istotne, a co na użytek niniejszego tekstu pozwolę sobie nazwać "poezją straty".
Dojmującym wrażeniem kiedy patrzy się na te obrazy jest poczucie braku. Opuszczenie, puste miejsca, nieobecność. Złuszczająca się rzeczywistość i jej niepokojące żółte światło wyjawiają przemijanie. To każdy z nas widzi od razu. To jest oczywiste. Podobnie jak sygnały wysyłane przez te wszystkie inkrustacyjne detale, strzępy konkretnej i realnej rzeczywistości: zdjęcia, klamki, numery drzwi etc. "Przechodniu..."- zdaje się mówi - do nas artysta, "pójdź za mną" bo to jest właśnie droga tych' "co nigdy nie odnajdą straty".
Otóż dla piszącego te słowa - twórczość Jacka Rykały jest przede wszystkim metaforą melancholii."

Maciej Szczawiński, marzec 1999


"Prace intensywne, melancholijne, często dzielone na liczne obrazki, jakby poliptyk, które czasem zmieniają się w rzeźby. niejednokrotnie malarstwo ustępuje miejsca baterii: szkło, połupane drewno, które przypomina niektóre dzieła Alberto Burii, stare haczyki, które chroniły skromny dobytek domów robotniczych inne starocie z przeszłości, znalezione na targach ze starzyzną. Twórczość Rykały przez symbole opowiada o losach narodu. Artysta dokonuje tego poprzez przedstawienia starych bram, zrujnowanych schodów, uważnie śledząc smutną poezję kopek traw wyrastających ze spękań bruku. Poruszający i niezwykle ekspresyjny jest wielki stół, przykryty spłowiałą materią zamiast obrusem. Nie ma przy nim biesiadników, lecz jedenaście prac całkowicie pozbawionych elementów dekoracyjnych. Podstawa każdej z nich jest stara fotografia, później preparowana, jak na przykład grupa dzieci w drewnianej ramce przeszytej dziesiątkami metalowych gwoździ. Na środku stołu samotnie stoi porcelanowe naczynie, pełne cukru, symbol "luksusu" w czasach biedy i wyrzeczeń."

Edoardo Sassi "Corriere Della Sera", marzec 2000


"Jacek Rykała jak przez szkło powiększające przybliża nam mikrokosmos Śląska. Z pokruszonych przez czas drobin krajobrazu przywołuje pamięć o losach taj ziemi, o trudnej egzystencji jej mieszkańców. O dramatyzmie skromnej i zarazem bogatej kultury miejskiej, kultury niemych, zazwyczaj wielkich ośrodków przemysłowych.
Rykała z pełną powściągliwości pasją szuka poezji w śladach bytowania ludzkiego, przygląda się czule zniszczonym przez życie starym bramom, wydeptanym stopniom schodów, wyślizganym poręczom, zaciekom na ścianach, kępkom traw rozsadzających odwieczne bruki. Konfrontuje te pamiątki z brutalnymi rekwizytami codzienności, a także z melancholijnym zapisem przeszłości w starych fotografiach. Jacek Rykała w swoim wyrazistym malarstwie ewokuje magiczność ziemi, a właściwie tego molocha urbanistycznego, skrywającego mnogość ludzkiego losu."

Tadeusz Konwicki


"Maluje Pan biedne, zagracone podwórka, wąskie zaułki, progi ubogich domów. Ten świat jest zamknięty, ograniczony. Stale powraca motyw drzwi, furtki, bramy. Nie ma na Pańskich obrazach nieba - dokładnie sprawdzałam! Ja wiem , rzeczywistość tych dzielnic taka właśnie była - ciasna, zamknięta, bez nieba, bez przestrzeni. Ale z ludźmi. W tych ciasnych podwórkach byli zawsze ludzie, dużo, za dużo ludzi. A u Pana ludzi nie ma. Nie ma nawet cienia rzuconego przez odchodzącego, nie ma ledwie dostrzegalnej twarzy za szybą. Ten świat jest pusty, opuszczony.
I już to nadaje mu inny wymiar, tworzy jakąś szczególną nostalgiczną - napięta atmosferę, zmusza do zastanowienia, do pytania - dlaczego?Gdzie podziali się mieszkańcy tychruder ? Użytkownicy tych zniszczonych sprzętów? Szukamy ich na obrazie i znajdujemy na otaczających obraz fotografiach. Są. Ale są w innym wymiarze, egzystują w innej rzeczywistości. Fotografia jest obecnością zatrzymaną, obecnością zawsze przeszłą. Jest cieniem, znacznie bardziej nierealna niż obraz, choć pozornie dokładniejsza, "prawdziwsza".

Magdalena Hniedziewicz


"Malarstwo Jacka Rykały w coraz większym stopniu uprzedmiatawia się, partią najważniejszą tych przedstawień nadal pozostaje obraz, którego impulsem powstania jest często fotograficzny zapis miejsca czy sytuacji, jednak elementy współbudujące kompozycje - obiegające partię malarską fryzy budowane z przedmiotów znalezionych; drobiazgów niezwykle jednak nośnych symbolicznie, kolorowych szyb działających jak laserunek na umieszczone pod nimi fotografie z rodzinnego i tego porzuconego czy zapomnianego gdzieś albumu - stają się tożsame wagą swego komunikatu partii malarskiej."

Jarosław Świerszcz


"Obrazy Jacka Rykały wprowadzają nas w niezwykły świat gry , iluzji i przedmiotów gotowych. W jego malarstwie skumulowały się doświadczenia Duchampa z współczesną techniką montażu filmowego. Rykała powracając do sztuki opowiadania dzięki tym zabiegom dokonuje za każdym razem syntezy zjawiska, które uprzednio poddaje wnikliwej analizie. Tym samym nadaje zjawiskom wyraz uniwersalny. Obrazy Rykały zmuszają widza do kontemplacji , do uruchomienia wyobraźni. Wbrew pozorom nie jest to malarstwo łatwe."

Andrzej Matynia